Komentarz

Katarzyna Chęcińska
2016-06-11

Biegnij z Bogiem

Z każdym kolejnym krokiem bliżej siebie. Z każdym oddechem bliżej świata. Z każdym treningiem – bliżej Boga. Bieganie modlitwą? Dla wielu to najprostsza droga do wyciszenia i refleksji. Wystarczy tylko zostawić w domu słuchawki.

Jogging kwitnie dzisiaj w Polsce bujniej niż kiedykolwiek. Moda na bieganie przyszła do nas ze sporym opóźnieniem. Zachód masowo truchtał po parkowych ścieżkach już w latach 70. Polacy zaczęli kolonizować zielone przestrzenie miejskie w latach 90., a z prawdziwym boomem biegaczy mamy do czynienia teraz. Świadomość zdrowotna idzie tu w parze z trendem na aktywność sportową i wyrzeźbioną, mocną sylwetkę. Chociaż biegowy szczyt popularności osiągniemy pewnie za kilka lat (w Londynie czy Sztokholmie biegacze mijają nas niemal co minutę), już dziś wystarczy wyjść na świeże powietrze, by spotkać przynajmniej kilku zarumienionych i uśmiechniętych biegaczy.

Dla chrześcijanina każda okazja jest dobra, by pogrążyć się w modlitwie. Jednak wierzący biegacze przekonują, że rzadko kiedy czują taką łączność z Bogiem, jak właśnie w trakcie treningu. Pozostawienie w domu wszystkich codziennych spraw i samotne wyjście na przebieżkę może być formą medytacji. By się o tym przekonać, wystarczy poczytać wpisy na forach poświęconych bieganiu. Wątek modlitwy biegacza występuje tam blisko hasła „kontuzja kolana”.

Początkujący biegacze, którzy mierzą się z naturalnym oporem nieprzyzwyczajonego do wysiłku ciała, często potrzebują zewnętrznych bodźców, by zmotywować obolałe mięśnie, galopujące serce i narastające w miarę zmęczenia zniechęcenie. Z pomocą przychodzi muzyka, która pozwala oderwać myśli od fizycznych objawów i skupić się na rytmie stawianych kroków. Jednak gdy uda się przezwyciężyć tę pierwszą fazę, przeważnie przychodzi ochota na wyjęcie z uszu tętniących muzyką słuchawek i skupienie się na pracy ciała i otoczeniu, w którym odbywa się trening. Właśnie wtedy, przy odrobinie silnej woli i umiejętności zapanowania nad gonitwą myśli, w duszy i sercu dzieją się rzeczy zaskakujące.Biorący udział w dyskusji na dedykowanych bieganiu forach piszą o duchowym aspekcie tego naturalnego wysiłku fizycznego, który jest chyba najprostszą i najbardziej demokratyczną formą sportu. Każdy może biegać: nie potrzeba do tego żadnych specjalnych sprzętów i akcesoriów, karnetu na siłownię, ani wzorowej kondycji. Wystarczy para butów i brak poważnych, zdrowotnych przeciwskazań. Czy każdy może uczynić z treningu medytację? Wszystko zależy od nastawienia.

Niektórym biegaczom wyciszenie przychodzi z łatwością. Już po pierwszym pokonanym kilometrze udaje im się zapanować nad myślami i skoncentrować uwagę. Mówią wtedy o odczuciu „wszechogarniającego spokoju”. Jeden z forumowiczów pisze: „Tak, zdecydowanie bieganie jest dla mnie modlitwą. Jednak dłuższe bieganie. Wtedy mój umysł zyskuje dużą koncentrację i zwraca się do wnętrza”. Kiedy uda się porzucić codzienne troski i skupić się na „tu i teraz”, w czysty, uważny umysł wlewa się odrobina harmonii. Inny regularny biegacz zauważa: „Trening sportowy sprzyja momentom olśnienia. Wystarczy jedna taka chwila. Nagle uświadamiasz sobie piękno tego, co robisz. Wkładasz wieki wysiłek dążąc do postawionego celu. Chwilę potem ten zachwyt przenosi się na wszystko dookoła”.

Zdarza się, że bieganie jest modlitwą intencjonalną. Są tacy, którzy wkładają sportowe buty zamiast przyklęknąć przed krzyżem. Długi bieg jest doskonałą okazją do odmówienia modlitwy, a ból i zmęczenie można złożyć w ofierze. Wielkim zwolennikiem modlitwy w ruchu i plenerze był Jan Paweł II. Zanim Karol Wojtyła został najsłynniejszym papieżem-pielgrzymem, najchętniej spędzał czas z młodzieżą na wędrówkach po górach. W górach, w zmęczeniu i przyrodzie był zawsze blisko Boga, niejednokrotnie bliżej niż w zamkniętych murach świątyni.

Polski papież wiele razy kierował swoje słowa do sportowców. W 2000 r., w trakcie międzynarodowego sympozjum „Oblicze i dusza sportu w roku wielkiego Jubileuszu” o wysiłku fizycznym mówił tak: „Potencjał ukryty w sporcie sprawia, że jest on szczególnie ważnym narzędziem integralnego rozwoju człowieka oraz czynnikiem niezwykle przydatnym w procesie budowania społeczeństwa bardziej ludzkiego. Poczucie braterstwa, wielkoduszność, uczciwość i szacunek do ciała – stanowiące z pewnością niezbędne cnoty każdego dobrego sportowca – przyczyniają się do budowy społeczeństwa, gdzie miejsce antagonizmów zajmuje sportowa rywalizacja, gdzie wyżej ceni się spotkanie niż konflikt, uczciwe współzawodnictwo niż zawziętą konfrontację”.

Wysiłek jest poświęceniem, a poświęcenie kształtuje charakter – niezależnie od motywacji. „Każdy rodzaj sportu niesie z sobą bogaty skarbiec wartości, które zawsze trzeba uświadamiać, aby móc je urzeczywistnić. Ćwiczenie uwagi, wychowywanie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierność obowiązkom – to wszystko należy do cnót sportowca” – mówił Jan Paweł II do młodych w trakcie VII pielgrzymki do ojczyzny w 1999 r. By ze sfery czysto praktycznej przenieść się wyżej, trzeba w sporcie dostrzec duchowy, ożywczy komponent. Ćwiczenie ciała może zahaczać o sacrum wtedy tylko, gdy w miejsce obsesyjnego zainteresowania wyglądem, pojawia się otwartość na bożą łaskę, skupienie i wdzięczność.

Diecezja Radomska odpowiedziała na biegowy trend wśród wiernych. Od kilku lat w sierpniu rusza z Radomia biegowa pielgrzymka na Jasną Górę. Przewodnikiem duchowym pielgrzymki jest maratończyk, ks. Piotr Popis.

Czytaj dalej

Komentarz

Nowy nuncjusz apostolski w Polsce

Nowy przedstawiciel Franciszka w Polsce pełnił funkcję nuncjusza apostolskiego m.in. w Rwandzie, Tajlandii, Singapurze, Kambodży, Indiach i Nepalu.

Komentarz

O kościele, którym warto się zarazić

Ci, dla których Światowe Dni Młodzieży były świętem, przeżyli wspaniałą duchową i poznawczą ucztę. Ci natomiast, którzy widzieli w tysiącach pielgrzymów jedynie niedogodność logistyczną i akustyczną (hałaśliwe śpiewy pod oknami), przez ponad tydzień nie mogli ukryć irytacji. Kościół, który porywa i drażni jednocześnie, to Kościół, który działa.

Komentarz

O trudnych powrotach

W autokarze do Wrocławia prawie sami pielgrzymi, głównie z Polski. Wszystkie miejsca zajęte, luk bagażowy pęka w szwach. Obok zwyczajowych walizek i toreb podróżnych, piętrzą się potężne plecaki, karimaty, namioty, wielkie worki z częściowo tylko zjedzonym prowiantem, instrumenty i flagi.